Danuta Bartoszuk

732

Danuta Bartoszuk – Urodzona w Olecku. Mieszkanka Piaseczna. Z wykształcenia filolog rosyjski. Pracowała jako nauczyciel, bibliotekarz, tłumacz. Redaktor działów poezji w Nowej Gazecie Literackiej, a następnie w Nowych Myślach. Jej wiersze znalazły się w autorskim tomiku „dotykając przemijania” oraz w kilkunastu antologiach. Członkini Stowarzyszenia Autorów Polskich, krakowskiego Stowarzyszenia Autorów Wyjść z Cienia oraz warszawskiej grupy literacko-muzycznej Terra Poetica.

 

z innej perspektywy

wychowana
wśród sklepowych regałów

ciężkie buty
poskromiły palec
ten od figi
dziś w cenie środkowy

sporty trzy złote
klubowe cztery pięćdziesiąt
rozdeptane pety
odór piwa i uryny

unikała lepkich łapsk
chociaż postrach
budziła czarna wołga
nie pedofil

zaprzyjaźniona z kasą
szybko zaczęła liczyć
na siebie
nie opanowała tylko
ważenia słów

Nieobecni

Przestaję pytać: Czyja wina?
Komu potrzebni wiecznie młodzi?
Nie chcę się wściekać i przeklinać,
sensu w bezsensie znów dochodzić.

Dał, wziął – bezwględna sprawiedliwość.
Gdyby to było takie proste,
lecz tu nierówno, a tam krzywo,
młody już odszedł, stary został.

Czy złość i smutek wreszcie zbledną,
gdy wątpliwościom powiem – koniec?
Może mi będzie wszystko jedno,
że chwytam pustkę w drżące dłonie?

Nie wiem, kto o tym zdecydował.
Pokora? Jeszcze nie potrafię.
Snują się myśli, plączą słowa,
a oni patrzą – z fotografii.

A jeśli…

A jeśli będziesz musiał odejść,
nie tłumacz, że to kolej rzeczy,
że autor właśnie skończył powieść,
a nam nie wolno z nim się sprzeczać.

Kiedy spakujesz już bagaże:
tysiące wspomnień, garstkę ciepła,
zostaw w szufladzie kilka marzeń.
Niech mnie ogrzeją, nim uciekną.

W kącie za drzwiami, na wieszaku,
powieś kapelusz, płaszcz, piżamę.
Już niepotrzebne, więc nie pakuj,
a ja w nie wtulę się nad ranem.

A jeśli będziesz musiał odejść,
szepnij: niedługo się spotkamy.
Zaufam. Zawsze ufam tobie
i będę czekać, ukochany.

w odwrocie

czy poznałabym ciepło babci
gdyby Pelagia nie pospieszyła się z odejściem

nasze dzieci
babka Elżbieta stosowała bezpardonową selekcję
nie miałam miejsca na liście obecności
córka córki to za mało na coś więcej niż geny

nasze dzieci po latach powracają echem
inna babcia inne wnuki
tylko syn córki wyautowany
jak kiedyś jego matka

gdy koło historii
przejeżdża po odciskach
z pokerową miną pokazuję środkowy
i przytulam jedynaka

Ktoś mnie wymyślił

Ktoś mnie wymyślił dla twych dłoni,
pieść więc palcami każdą strunę,
by C-dur a-moll chciał dogonić,
a G-durowi d-moll ulec.

Zagraj powoli, potem mocniej,
niech dźwięk obudzi lekkim dreszczem
uśpione ciało i emocje.
Z namiętną pasją graj, graj jeszcze.

Powierz akordom radość, smutek;
łagodnie dotknij nagiej duszy,
by odkryć czary, skryte w nutach,
najtwardszy kamień w pył rozkruszyć.

Podaruj zmysłom wyzwolenie,
wszelką wątpliwość ucisz dźwiękiem,
by letarg w ogień się zamienił,
a wtedy zagraj jak najpiękniej.

Ktoś mnie wymyślił dla twych dłoni,
a ciebie – żebyś stał na straży
i przed utratą magii chronił
muzykę, która śpi w gitarze.

Aktualizacje wpisu:
  • 25 listopada 2017 o 10:48:26 [aktualna wersja] przez Placówka Główna Oddział Dla Dorosłych
  • 25 listopada 2017 o 10:48:26 przez Placówka Główna Oddział Dla Dorosłych