Przeglądasz starą wersję tego wpisu, od 1 sierpnia 2017 o 14:20:12. Tutaj możesz porównać różnice pomiędzy tą wersją a wersją obecna wersja.

Gdy skończyłem 52 lata i gdyby mi ktoś powiedział, że będę pisał wiersze to w odpowiedzi usłyszałby stek inwektyw. Poezję traktowałem jako stratę czasu. No bo kto na początku XXI wieku zajmuje się poezją? Felieton, scena teatralna, i ostatecznie kino (którego nie lubię) te mają siłę oddziaływania a wierszyk -przepada.A jednak wydarzenia z mojego życia całkowicie mnie łącznie ze zmianą przyzwyczajeń a nawet smaku.

Pamiętam napisałem jeden tekst, drugi i trzeci i coś załapało – a potem śniły mi zabawy z akcentami ruchomą średniówką itp. Pisanie traktuję jako impuls z góry – jest tak, że za mną coś łazi i nie da spokoju dokąd nie ubiorę w formę i przeleje na papier.

Obrałem ten łatwiejszy gatunek poezji – rymowaną, gdzie ilość sylab i akcentów zdaje się być policzona, a rymy: za chwilę maj i pojadę do Częstochowy na błonia przed klasztor. Co roku przywożę olbrzymie bukiety i biadolę, że czasem nie udaje mi się ich zastosować.

* zauroczony latem *

lato się rozupalniło gorejącym słońcem

jeszcze do cna wysuszyło pragnienie piekące

rozwinniła się winorośl zdojrzewały sady

ledwo dychał leśny porost żył na aby aby

zobnażyły krągłe kształty na plażach dziewczęta

depilując szczególiki by człek zapamiętał

zbrązowiało słońcem ciało niemal do imentu

zdarzy się że wrzaśnie białość jak chorągiew w święto

przez przypadek wylazł detal od razu zczerwieniał

zsiadłe mleko ma poeta choć grymasi wena

za to piasek się rozskrzypiał bo był całkiem boso

z ciekawości wszędzie właził – czynił to z ochotą

zaszumiło ciche słowa rozhukane morze

przekrzykiwał tylko lodziarz lody śmietankowe

myśl się jedna wyodrębnia i ubiera w słowa

oj należy nam się czasem błogo leniuchować

* chwile *

obok siebie przepływają nasze chwile

kromka chleba je zatrzyma albo kasa

przeklinają lub rzucają słowo miłe

i pognają aby nigdy tu nie wracać

zabierają gdzieś w przestworza garść czułości

którą rzucił od niechcenia nam przypadek

lub wpadają z modlitwami w wielki pościg

jakby w niebie załatwiały jakąś sprawę

czasem splącze mocnym węzłem jakiś dramat

a przemyśleń garść wydłuży każdy moment

o pytania już od wieków powtarzane

chwile płyną niezależne nieskończone

przyspieszają wartkim nurtem nie od rzeczy

gdy się szczęście wymarzone wreszcie ziści

lecz nie dane nam do końca się nacieszyć

odpływają jak jesienne z deszczem liście

porywają nam codzienność kawałkami

i zmuszają by kolejny zdobyć Zawrat

a przez życie chwile płyną zawsze z nami

one po to nas przyniosły aby zabrać

* kolor śliwek *

gdy wczoraj jakoś nie chce odejść

a jutro wpycha się przez okno

między mrugnięciem ciężkich powiek

o westchnień garść się można potknąć

czas się rozejdzie w obie strony

wydaje się że stanął w miejscu

myśli zaś biegną nieskończone

wśród szybkich spojrzeń ciepłych gestów

chwila nostalgii je zatrzyma

przy zbiegu ulic w cichej knajpce

gdzie tło śliwkowe ma smak wina

świat nie wypatrzy nikt nie znajdzie

realizm niczym cięcie nożem

kreśli na twarzy obojętność

a czas jak domek z kart się złoży

biją sekundy słyszę tętno

dziś ktoś na moment czas zatrzymał

choć wiem że to jest niemożliwe

zniewolił zmysły dziwny klimat

i myśli ubrał w kolor śliwek

* koniec zimy *

u schyłku dnia coś szło nie tak

zburzyło ludziom spokój

nie wiedział nikt co to za fakt

choć patrzą bystre oczy

dziś z rana śnieg w obejściu legł

a mrozik ściął kałuże

ciepło jest w dzień ach co za pech

po błocie brodzą ludzie

zima chcąc trwać w zanadrzu ma

arsenał różnych chwytów

śnieżyca dmie lub tłucze grad

i kałuż jest bez liku

śnieg ginie w mig bo słońce lśni

termometr wszedł na plusa

na jezdniach miast znów breja tkwi

spódnica w parku kusa

i tylko szewc musi mieć gest

glancując but z ochotą

bo w czasie zmian tak zawsze jest

wyłazi pierwsze błoto

* smutek *

czy smutek ma kolory zimy

skąd takie myśli są u pani

każdego ranka on jest inny

malując twarze zatroskaniem

nie jest on czernią ani bielą

szarością oczu lub fioletem

nie odda tonów żaden melanż

nie da się zamknąć epitetem

nie pachnie piżmem ni lawendą

w starociach próżno jego szukać

już jeśli przyjdzie utkwi wewnątrz

niemocą spęta nawet ducha

założy ciemne okulary

i ma do wszystkich żale o nic

lecz świat się wcale nie zawali

a ciepłe słowo go przegoni

pozornie taki niepotrzebny

pesymizm tylko wokół pleni

zadanie przecież spełnia przednie

gdyż dzięki niemu radość cenisz

* brzoskwinie *

rozśnieżyły się gałązki milionami płatków

rozbrzęczały owadami wieszcząc moc dostatków

zawiązały w mini pączki chłodem rozgadane

pospadają tuzinami zapadną w niepamięć

resztę smagnie deszcz kroplami zetnie zamróz z nieba

i tak mnóstwo się ostanie by w ciszy dojrzewać

rozczerwienią rozmechacą z góry miękkość spłynie

pragną radość szczęście przynieść – nieskromne brzoskwinie

jak co roku dwie mi podasz chwilą rozjędrnione

rozsmakuję się rozmarzę w słodyczy utonę

* jesienna sonata *

po cichu lato dawno odeszło

zaszumiał wiatr w kotlinie wspomnień

złośnik namieszał upiększył przeszłość

zakręcił łzą tęsknot minionych

czereśnie wiśnie zamknął w słoiki

truskawek smak lodami zmroził

lustra pomarszczył przywołał przy tym

nastrojów garść w kwiatach mimozy

zakręcił życia srebrną łyżeczką

ocenił zysk zsumował straty

nutkę uśmiechu zakreślił lekką

zostawił czar mocnej herbaty

pozwolił spojrzeć nieco inaczej

na życia kres w jesiennych barwach

bezsens pokazał gonienia za czymś

pałeczkę prawd pragnąc przekazać

lecz po co komu taka pałeczka

gdy w gnoju sens zgubiło słowo

zbrukaną prawdę jak tanią metkę

rzeźnicy dusz tworzą na nowo

* nie uwierzą *

Za dłoń pociągnęła i już nic nie boli.

Nóżki same idą. Czy niosą do domu?

Można podskakiwać i biegać do woli,

a rączki są wolne – nie mają wenflonu.

Aparaty z buzi w nicość odpłynęły.

Ze świetlistej łąki bije piękny zapach

a babcia i dziadek są skąpani w bieli,

przytulają czule i nie muszą sapać.

Cudowne uczucie szloch daleki burzy.

Skuleni rodzice przy łóżeczku siedzą.

Aż tutaj dociera; ból, tragedia ludzi,

lecz gdy im opowiesz: bez szans – nie uwierzą.

 

Aktualizacje wpisu:
Zmiany:
1 sierpnia 2017 o 14:20:12Aktualna wersja
Zawartość
<p style="text-align: left;">Gdy skończyłem 52 lata i gdyby mi ktoś powiedział, że będę pisał wiersze to w odpowiedzi usłyszałby stek inwektyw. Poezję traktowałem jako stratę czasu. No bo kto na początku XXI wieku zajmuje się poezją? Felieton, scena teatralna, i ostatecznie kino (którego nie lubię) te mają siłę oddziaływania a wierszyk -przepada.A jednak wydarzenia z mojego życia całkowicie mnie łącznie ze zmianą przyzwyczajeń a nawet smaku.</p>  <p style="text-align: justify;">Gdy skończyłem 52 lata i gdyby mi ktoś powiedział, że będę pisał wiersze to w odpowiedzi usłyszałby stek inwektyw. Poezję traktowałem jako stratę czasu. No bo kto na początku XXI wieku zajmuje się poezją? Felieton, scena teatralna, i ostatecznie kino (którego nie lubię) te mają siłę oddziaływania a wierszyk -przepada.A jednak wydarzenia z mojego życia całkowicie mnie łącznie ze zmianą przyzwyczajeń a nawet smaku.</p>
<p style="text-align: left;">Pamiętam napisałem jeden tekst, drugi i trzeci i coś załapało - a potem śniły mi zabawy z akcentami ruchomą średniówką itp. Pisanie traktuję jako impuls z góry - jest tak, że za mną coś łazi i nie da spokoju dokąd nie ubiorę w formę i przeleje na papier.</p>  <p style="text-align: justify;">Pamiętam napisałem jeden tekst, drugi i trzeci i coś załapało - a potem śniły mi zabawy z akcentami ruchomą średniówką itp. Pisanie traktuję jako impuls z góry - jest tak, że za mną coś łazi i nie da spokoju dokąd nie ubiorę w formę i przeleje na papier.</p>
<p style="text-align: left;">Obrałem ten łatwiejszy gatunek poezji - rymowaną, gdzie ilość sylab i akcentów zdaje się być policzona, a rymy: za chwilę maj i pojadę do Częstochowy na błonia przed klasztor. Co roku przywożę olbrzymie bukiety i biadolę, że czasem nie udaje mi się ich zastosować.</p>  <p style="text-align: justify;">Obrałem ten łatwiejszy gatunek poezji - rymowaną, gdzie ilość sylab i akcentów zdaje się być policzona, a rymy: za chwilę maj i pojadę do Częstochowy na błonia przed klasztor. Co roku przywożę olbrzymie bukiety i biadolę, że czasem nie udaje mi się ich zastosować.</p>
<p style="text-align: left;"></p>  
<p style="text-align: center;"><strong>* zauroczony latem *</strong></p>  
<p style="text-align: center;">lato się rozupalniło gorejącym słońcem</p>  
<p style="text-align: center;">jeszcze do cna wysuszyło pragnienie piekące</p>  
<p style="text-align: center;">rozwinniła się winorośl zdojrzewały sady</p>  
<p style="text-align: center;">ledwo dychał leśny porost żył na aby aby</p>  
<p style="text-align: center;">zobnażyły krągłe kształty na plażach dziewczęta</p>  
<p style="text-align: center;">depilując szczególiki by człek zapamiętał</p>  
<p style="text-align: center;">zbrązowiało słońcem ciało niemal do imentu</p>  
<p style="text-align: center;">zdarzy się że wrzaśnie białość jak chorągiew w święto</p>  
<p style="text-align: center;">przez przypadek wylazł detal od razu zczerwieniał</p>  
<p style="text-align: center;">zsiadłe mleko ma poeta choć grymasi wena</p>  
<p style="text-align: center;">za to piasek się rozskrzypiał bo był całkiem boso</p>  
<p style="text-align: center;">z ciekawości wszędzie właził - czynił to z ochotą</p>  
<p style="text-align: center;">zaszumiło ciche słowa rozhukane morze</p>  
<p style="text-align: center;">przekrzykiwał tylko lodziarz lody śmietankowe</p>  
<p style="text-align: center;">myśl się jedna wyodrębnia i ubiera w słowa</p>  
<p style="text-align: center;">oj należy nam się czasem błogo leniuchować</p>  
<p style="text-align: center;"><strong>* chwile *</strong></p>  
<p style="text-align: center;">obok siebie przepływają nasze chwile</p>  
<p style="text-align: center;">kromka chleba je zatrzyma albo kasa</p>  
<p style="text-align: center;">przeklinają lub rzucają słowo miłe</p>  
<p style="text-align: center;">i pognają aby nigdy tu nie wracać</p>  
<p style="text-align: center;">zabierają gdzieś w przestworza garść czułości</p>  
<p style="text-align: center;">którą rzucił od niechcenia nam przypadek</p>  
<p style="text-align: center;">lub wpadają z modlitwami w wielki pościg</p>  
<p style="text-align: center;">jakby w niebie załatwiały jakąś sprawę</p>  
<p style="text-align: center;">czasem splącze mocnym węzłem jakiś dramat</p>  
<p style="text-align: center;">a przemyśleń garść wydłuży każdy moment</p>  
<p style="text-align: center;">o pytania już od wieków powtarzane</p>  
<p style="text-align: center;">chwile płyną niezależne nieskończone</p>  
<p style="text-align: center;">przyspieszają wartkim nurtem nie od rzeczy</p>  
<p style="text-align: center;">gdy się szczęście wymarzone wreszcie ziści</p>  
<p style="text-align: center;">lecz nie dane nam do końca się nacieszyć</p>  
<p style="text-align: center;">odpływają jak jesienne z deszczem liście</p>  
<p style="text-align: center;">porywają nam codzienność kawałkami</p>  
<p style="text-align: center;">i zmuszają by kolejny zdobyć Zawrat</p>  
<p style="text-align: center;">a przez życie chwile płyną zawsze z nami</p>  
<p style="text-align: center;">one po to nas przyniosły aby zabrać</p>  
<p style="text-align: center;"><strong>* kolor śliwek *</strong></p>  
<p style="text-align: center;">gdy wczoraj jakoś nie chce odejść</p>  
<p style="text-align: center;">a jutro wpycha się przez okno</p>  
<p style="text-align: center;">między mrugnięciem ciężkich powiek</p>  
<p style="text-align: center;">o westchnień garść się można potknąć</p>  
<p style="text-align: center;">czas się rozejdzie w obie strony</p>  
<p style="text-align: center;">wydaje się że stanął w miejscu</p>  
<p style="text-align: center;">myśli zaś biegną nieskończone</p>  
<p style="text-align: center;">wśród szybkich spojrzeń ciepłych gestów</p>  
<p style="text-align: center;">chwila nostalgii je zatrzyma</p>  
<p style="text-align: center;">przy zbiegu ulic w cichej knajpce</p>  
<p style="text-align: center;">gdzie tło śliwkowe ma smak wina</p>  
<p style="text-align: center;">świat nie wypatrzy nikt nie znajdzie</p>  
<p style="text-align: center;">realizm niczym cięcie nożem</p>  
<p style="text-align: center;">kreśli na twarzy obojętność</p>  
<p style="text-align: center;">a czas jak domek z kart się złoży</p>  
<p style="text-align: center;">biją sekundy słyszę tętno</p>  
<p style="text-align: center;">dziś ktoś na moment czas zatrzymał</p>  
<p style="text-align: center;">choć wiem że to jest niemożliwe</p>  
<p style="text-align: center;">zniewolił zmysły dziwny klimat</p>  
<p style="text-align: center;">i myśli ubrał w kolor śliwek</p>  
<p style="text-align: center;"><strong>* koniec zimy *</strong></p>  
<p style="text-align: center;">u schyłku dnia coś szło nie tak</p>  
<p style="text-align: center;">zburzyło ludziom spokój</p>  
<p style="text-align: center;">nie wiedział nikt co to za fakt</p>  
<p style="text-align: center;">choć patrzą bystre oczy</p>  
<p style="text-align: center;">dziś z rana śnieg w obejściu legł</p>  
<p style="text-align: center;">a mrozik ściął kałuże</p>  
<p style="text-align: center;">ciepło jest w dzień ach co za pech</p>  
<p style="text-align: center;">po błocie brodzą ludzie</p>  
<p style="text-align: center;">zima chcąc trwać w zanadrzu ma</p>  
<p style="text-align: center;">arsenał różnych chwytów</p>  
<p style="text-align: center;">śnieżyca dmie lub tłucze grad</p>  
<p style="text-align: center;">i kałuż jest bez liku</p>  
<p style="text-align: center;">śnieg ginie w mig bo słońce lśni</p>  
<p style="text-align: center;">termometr wszedł na plusa</p>  
<p style="text-align: center;">na jezdniach miast znów breja tkwi</p>  
<p style="text-align: center;">spódnica w parku kusa</p>  
<p style="text-align: center;">i tylko szewc musi mieć gest</p>  
<p style="text-align: center;">glancując but z ochotą</p>  
<p style="text-align: center;">bo w czasie zmian tak zawsze jest</p>  
<p style="text-align: center;">wyłazi pierwsze błoto</p>  
<p style="text-align: center;"><strong>* smutek *</strong></p>  
<p style="text-align: center;">czy smutek ma kolory zimy</p>  
<p style="text-align: center;">skąd takie myśli są u pani</p>  
<p style="text-align: center;">każdego ranka on jest inny</p>  
<p style="text-align: center;">malując twarze zatroskaniem</p>  
<p style="text-align: center;">nie jest on czernią ani bielą</p>  
<p style="text-align: center;">szarością oczu lub fioletem</p>  
<p style="text-align: center;">nie odda tonów żaden melanż</p>  
<p style="text-align: center;">nie da się zamknąć epitetem</p>  
<p style="text-align: center;">nie pachnie piżmem ni lawendą</p>  
<p style="text-align: center;">w starociach próżno jego szukać</p>  
<p style="text-align: center;">już jeśli przyjdzie utkwi wewnątrz</p>  
<p style="text-align: center;">niemocą spęta nawet ducha</p>  
<p style="text-align: center;">założy ciemne okulary</p>  
<p style="text-align: center;">i ma do wszystkich żale o nic</p>  
<p style="text-align: center;">lecz świat się wcale nie zawali</p>  
<p style="text-align: center;">a ciepłe słowo go przegoni</p>  
<p style="text-align: center;">pozornie taki niepotrzebny</p>  
<p style="text-align: center;">pesymizm tylko wokół pleni</p>  
<p style="text-align: center;">zadanie przecież spełnia przednie</p>  
<p style="text-align: center;">gdyż dzięki niemu radość cenisz</p>  
<p style="text-align: center;"><strong>* brzoskwinie *</strong></p>  
<p style="text-align: center;">rozśnieżyły się gałązki milionami płatków</p>  
<p style="text-align: center;">rozbrzęczały owadami wieszcząc moc dostatków</p>  
<p style="text-align: center;">zawiązały w mini pączki chłodem rozgadane</p>  
<p style="text-align: center;">pospadają tuzinami zapadną w niepamięć</p>  
<p style="text-align: center;">resztę smagnie deszcz kroplami zetnie zamróz z nieba</p>  
<p style="text-align: center;">i tak mnóstwo się ostanie by w ciszy dojrzewać</p>  
<p style="text-align: center;">rozczerwienią rozmechacą z góry miękkość spłynie</p>  
<p style="text-align: center;">pragną radość szczęście przynieść - nieskromne brzoskwinie</p>  
<p style="text-align: center;">jak co roku dwie mi podasz chwilą rozjędrnione</p>  
<p style="text-align: center;">rozsmakuję się rozmarzę w słodyczy utonę</p>  
<p style="text-align: center;"><strong>* jesienna sonata *</strong></p>  
<p style="text-align: center;">po cichu lato dawno odeszło</p>  
<p style="text-align: center;">zaszumiał wiatr w kotlinie wspomnień</p>  
<p style="text-align: center;">złośnik namieszał upiększył przeszłość</p>  
<p style="text-align: center;">zakręcił łzą tęsknot minionych</p>  
<p style="text-align: center;">czereśnie wiśnie zamknął w słoiki</p>  
<p style="text-align: center;">truskawek smak lodami zmroził</p>  
<p style="text-align: center;">lustra pomarszczył przywołał przy tym</p>  
<p style="text-align: center;">nastrojów garść w kwiatach mimozy</p>  
<p style="text-align: center;">zakręcił życia srebrną łyżeczką</p>  
<p style="text-align: center;">ocenił zysk zsumował straty</p>  
<p style="text-align: center;">nutkę uśmiechu zakreślił lekką</p>  
<p style="text-align: center;">zostawił czar mocnej herbaty</p>  
<p style="text-align: center;">pozwolił spojrzeć nieco inaczej</p>  
<p style="text-align: center;">na życia kres w jesiennych barwach</p>  
<p style="text-align: center;">bezsens pokazał gonienia za czymś</p>  
<p style="text-align: center;">pałeczkę prawd pragnąc przekazać</p>  
<p style="text-align: center;">lecz po co komu taka pałeczka</p>  
<p style="text-align: center;">gdy w gnoju sens zgubiło słowo</p>  
<p style="text-align: center;">zbrukaną prawdę jak tanią metkę</p>  
<p style="text-align: center;">rzeźnicy dusz tworzą na nowo</p>  
<p style="text-align: center;"><strong>* nie uwierzą *</strong></p>  
<p style="text-align: center;">Za dłoń pociągnęła i już nic nie boli.</p>  
<p style="text-align: center;">Nóżki same idą. Czy niosą do domu?</p>  
<p style="text-align: center;">Można podskakiwać i biegać do woli,</p>  
<p style="text-align: center;">a rączki są wolne - nie mają wenflonu.</p>  
<p style="text-align: center;">Aparaty z buzi w nicość odpłynęły.</p>  
<p style="text-align: center;">Ze świetlistej łąki bije piękny zapach</p>  
<p style="text-align: center;">a babcia i dziadek są skąpani w bieli,</p>  
<p style="text-align: center;">przytulają czule i nie muszą sapać.</p>  
<p style="text-align: center;">Cudowne uczucie szloch daleki burzy.</p>  
<p style="text-align: center;">Skuleni rodzice przy łóżeczku siedzą.</p>  
<p style="text-align: center;">Aż tutaj dociera; ból, tragedia ludzi,</p>  
<p style="text-align: center;">lecz gdy im opowiesz: bez szans - nie uwierzą.</p>  
&nbsp; &nbsp;
  <strong>Kolor śliwek</strong>
  Gdy wczoraj jakoś nie chce odejść
  a jutro wpycha się przez okno,
  między mrugnięciem ciężkich powiek,
  o westchnień garść się można potknąć.
  Czas się rozejdzie w obie strony,
  wydaje się, że stanął w miejscu,
  myśli zaś biegną nieskończone
  wśród szybkich spojrzeń, pustych gestów.
  Chwila nostalgii je zatrzyma,
  przy zbiegu ulic w cichej knajpce,
  gdzie tło śliwkowe ma smak wina
  świat nie wypatrzy, nikt nie znajdzie.
  Realizm niczym cięcie nożem
  kreśli na twarzy obojętność
  a czas jak domek z kart się złoży.
  Biją sekundy, słyszę tętno.
  Dziś ktoś na moment czas zatrzymał,
  choć wiem, że to jest niemożliwe,
  zniewolił zmysły dziwny klimat
  i myśli ubrał w kolor śliwek.
  &nbsp;
  <strong>Brzoskwinie</strong>
  Rozśnieżyły się gałązki milionami płatków,
  rozbrzęczały owadami wieszcząc moc dostatków.
  Zawiązały w mini pączki chłodem rozgadane,
  pospadają tuzinami zapadną w niepamięć.
  Resztę smagnie deszcz, kroplami zetnie zamróz z nieba
  i tak mnóstwo się ostanie, by w ciszy dojrzewać.
  Rozczerwienią, rozmechacą, z góry miękkość spłynie,
  pragną radość, szczęście przynieść - nieskromne brzoskwinie.
  Jak co roku dwie mi podasz chwilą rozjędrnione.
  Rozsmakuję się, rozmarzę, w słodyczy utonę.
  &nbsp;
  <strong>Nie uwierzą</strong>
  Za dłoń pociągnęła i już nic nie boli.
  Nóżki same idą. Czy niosą do domu?
  Można podskakiwać i biegać do woli,
  a rączki są wolne - nie mają wenflonu.
  Aparaty z buzi w nicość odpłynęły.
  Ze świetlistej łąki bije piękny zapach
  a babcia i dziadek są skąpani w bieli,
  przytulają czule i nie muszą sapać.
  Cudowne uczucie szloch daleki burzy.
  Skuleni rodzice przy łóżeczku siedzą.
  Aż tutaj dociera: ból, tragedia ludzi,
  lecz gdy im opowiesz: bez szans - nie uwierzą.
  &nbsp;
  <strong>Jesienna sonata</strong>
  Po cichu lato dawno odeszło.
  Zaszumiał wiatr w kotlinie wspomnień.
  Złośnik namieszał, upiększył przeszłość
  zakręcił łzą tęsknot minionych.
  Czereśnie, wiśnie zamknął w słoiki,
  truskawek smak lodami zmroził.
  Lustra pomarszczył, przywołał przy tym
  nastrojów garść w kwiatach mimozy.
  Zakręcił życia srebrną łyżeczką,
  ocenił zysk, zsumował straty.
  Nutkę uśmiechu zakreślił lekką,
  zostawił czar mocnej herbaty.
  Pozwolił spojrzeć nieco inaczej
  na życia kres w jesiennych barwach.
  Bezsens pokazał gonienia za czymś,
  pałeczkę prawd pragnąc przekazać.
  Lecz po co komu taka pałeczka
  gdy w gnoju sens zgubiło słowo.
  Zbrukaną prawdę, jak tanią metkę,
  rzeźnicy dusz tworzą na nowo.
  &nbsp;
  <strong>Chwile</strong>
  Obok siebie przepływają nasze chwile,
  kromka chleba je zatrzyma albo kasa.
  Przeklinają lub rzucają słowo miłe
  i pognają aby nigdy tu nie wracać.
  Zabierają gdzieś w przestworza garść czułości,
  którą rzucił od niechcenia nam przypadek,
  lub wpadają z modlitwami w wielki pościg
  jakby w niebie załatwiały jakąś sprawę.
  Czasem splącze mocnym węzłem jakiś dramat
  a przemyśleń garść wydłuży każdy moment
  o pytania już od wieków powtarzane.
  Chwile płyną niezależne, nieskończone.
  Przyspieszają wartkim nurtem nie od rzeczy,
  gdy się szczęście wymarzone wreszcie ziści,
  lecz nie dane nam do końca się nacieszyć,
  odpływają jak jesienne z deszczem liście.
  Porywają nam codzienność kawałkami
  i zmuszają by kolejny zdobyć Zawrat,
  a przez życie chwile płyną zawsze z nami.
  One po to nas przyniosły – aby zabrać.
  &nbsp;
  <strong>Koniec zimy</strong>
  U schyłku dnia coś szło nie tak,
  zburzyło ludziom spokój.
  Nie wiedział nikt co to za fakt,
  choć patrzą bystre oczy.
  Dziś z rana śnieg w obejściu legł,
  a mrozik ściął kałuże.
  Ciepło jest w dzień, ach co za pech.
  po błocie brodzą ludzie.
  Zima chcąc trwać w zanadrzu ma
  arsenał różnych chwytów;
  śnieżyca dmie, lub tłucze grad
  i kałuż jest bez liku.
  Śnieg ginie w mig, bo słońce lśni,
  termometr wszedł na plusa.
  Na jezdniach miast znów breja tkwi,
  spódnica w parku kusa.
  I tylko szewc musi mieć gest
  glancując but z ochotą,
  bo w czasie zmian tak zawsze jest;
  pierwsze wyłazi błoto.
  &nbsp;
  <strong>Smutek</strong>
  czy smutek ma kolory zimy
  skąd takie myśli są u pani
  każdego ranka on jest inny
  malując twarze zatroskaniem
  nie jest on czernią ani bielą
  szarością oczu lub fioletem
  nie odda tonów żaden melanż
  nie da się zamknąć epitetem
  nie pachnie piżmem ni lawendą
  w starociach próżno jego szukać
  już jeśli przyjdzie utkwi wewnątrz
  niemocą spęta nawet ducha
  założy ciemne okulary
  i ma do wszystkich żale o nic
  lecz świat się wcale nie zawali
  a ciepłe słowo go przegoni
  pozornie taki niepotrzebny
  pesymizm tylko wokół pleni
  zadanie przecież spełnia przednie
  gdyż dzięki niemu radość cenisz
  &nbsp;
  <strong>Zauroczony latem</strong>
  Lato się rozupalniło gorejącym słońcem,
  w nagle do cna wysuszyło pragnienie piekące,
  rozwinniła się winorośl, zdojrzewały sady,
  ledwo dychał leśny porost żył na aby, aby.
  Zobnażyły krągłe kształty na plażach dziewczęta
  depilując szczególiki by człek zapamiętał.
  Zbrązowiało słońcem ciało niemal do imentu.
  Zdarzy się że wrzaśnie białość, jak chorągiew w święto.
  Przez przypadek wylazł detal - od razu sczerwieniał.
  Zsiadłe mleko ma poeta choć grymasi wena.
  Za to piasek się rozskrzypiał, bo był całkiem boso,
  z ciekawości wszędzie właził – czynił to z ochotą.
  Zaszumiło ciche słowa rozhukane morze,
  przekrzykiwał tylko lodziarz: lody śmietankowe.
  Myśl się jedna wyodrębnia i ubiera w słowa,
  oj należy nam się czasem – błogo le

Uwaga: Do porównania mogą być dodawane puste linie celem lepszego zawijania linii.