Tadeusz Krzysztof Knyziak – ps. art. „Coobus”

1257

Tadeusz Krzysztof Knyziak
ur. 1948 rok w Warszawie (mieszka tu do dziś)

Autor trzech tomików wierszy („Chwile”, „Światłocienie” i „Światłoczułe słowa”) i współautor ponad trzydziestu almanachów, antologii i wydań pokonkursowych ( również próbki prozy autora). Prezentowany w periodykach literackich. Publikuje pod pseudonimem artystycznym Coobus. W konkursach poetyckich zaznaczył swój udział wieloma nagrodami i wyróżnieniami. Zamieszcza wiersze w internetowych grupach poetyckich i na stronach literackich portali. Członek Stowarzyszenia Autorów Polskich,Grupy Literacko-Muzycznej Terra Poetica oraz Klubu Poszukiwaczy Słowa w Piasecznie pod Warszawą. W 2016 roku zespół rockowy Vüjekväsyl nagrał płytę opartą na wierszach Coobusa. Za sprawą konkursu poetyckiego na wiersz roku 2016 stał się honorowym członkiem Polish American Poets Academy na okres najbliższego roku.

Dorobek poetycki Coobusa można prześledzić na jego blogu archiwalnym: coby99.bloog.pl.

 

NA TEJ SCENIE

nie było świateł na tej scenie
lecz zamiast nich świeciła dziś
wizja tak jasna jak olśnienie
i ręka mistrza
jego myśl
nie było świateł
ciemność była
przygasły lampy na suficie
zapulsowała martwa bryła
w którą mistrz szepty tchnął
tchnął życie

i by rozpocząć swoją grę
wziął trochę ciebie
trochę mnie

nie było świateł
bo i po co
nie było gwaru płaczu śmiechu
tylko duszone szepty nocą
przekrwiona ciemność
i oddechy
na wygaszonej nocnej scenie
gdzie zgasły świece i lampiony
gdzie asystentem przeznaczenie
a reżyserem los natchniony

mistrz swoją dłonią sięgnął śmiało
wziął mnie całego
ciebie całą

i stworzył krzyk rannego ptaka
co wbił się w locie w ciemną bryłę
w której ty byłaś i ja byłem
a potem cisza
cisza taka
i tylko ja
i tylko ty
i jeszcze szepty przebogate
jeszcze gorączka wspólnej gry
na wielkiej scenie
tej bez świateł

nie było świateł
na tej scenie
lecz z dali już się zbliżał ranek
aby uwieńczyć przedstawienie
na dwa oddechy rozpisane

nie było świateł na tej scenie
skrytej we wnętrzu
nocnych godzin
a przecież jasnej jak marzenie
blaskiem
co w środku gdzieś się rodził

KRZYK

w spojrzeniu tyle
znaczących symboli
a w słowach cisza
jak na pustej scenie
i mówiąc milczysz o tym
co tak boli
a milcząc krzyczysz
proszącym spojrzeniem

pokorni
cisi
na niemoc skazani
ruszamy biernie
każde w swoją stronę
krzyk się trzepocze
pomiędzy rzęsami
słowo w konwulsjach
umiera zduszone

Temat: KROKI

listy

są takie listy
jak zimne noce i rozgrzane ciała
jak bezrozumne oczy dziecka
i nazbyt rozumne zmarszczki
starej kobiety

jak wyciągnięta ręka
niepomna tego
że nie ma już czego chwytać

jak wyciszone kroki
których stukot powraca
wyludnioną już ulicą

jak zapach z czasów
gdy potrafił być jeszcze
zapachem

o tak
są takie listy
jak opiekuńczy dotyk papieru
i jak atramentowa noc
która sama w sobie
jest dotykiem

***

Posłuchaj…
są różne mechanizmy odmierzające czas
ten mój osobisty

cechuje się pulsowaniem
nie tykaniem

czas
który odmierza nim kroki
nie potrzebuje wskazówek
w szczególnych chwilach
potrafi zatrzymać się w miejscu

znam to
ty też to znasz

posłuchaj
jak ciężko pracuje
bumbum bumbum bumbum…

ciężki monotonny krok
w chwilach czekania wytraca tempo
gdy zbliżasz się przyśpiesza
a gdy wtulasz się we mnie
znów się uspokaja

jeśli kiedyś zdecydujesz się odejść
usłyszysz jęk
usłyszysz jak coś pęka
i nie będzie to dźwięk sprężyny

już ci mówiłem
są różne mechanizmy odmierzające czas

 

Tadeusz Knyziak

 

 

 

Aktualizacje wpisu: