Wielka decyzja

474

Pewnego dnia odwiedziliśmy znajomego mieszkającego w Julianowie. Jechaliśmy „ulicą” Julianowską, pełną błota, kałuż i dziur. Samochód rzęził, rzucał nami w dowolnym kierunku. Już mieliśmy dość, kiedy nagle, po ostrym skręcie w prawo, wjechaliśmy pomiędzy dwa płoty. Po lewej pojawił się baraczek wielkości garażu, z napisem „Sklep u Andrzeja”.

Mieszkaliśmy w nowym pięknym, wielkim dwupoziomowym mieszkaniu na Kabatach. Obok mieliśmy sto eleganckich sklepów, kawiarni, restauracji, placyków do relaksu i zabaw dla dzieci. Obok ogromne Tesco, czynne całą dobę. Metro. Wszystko co potrzebne do cywilizowanego życia.

Sklep Andrzeja spowodował wybuch śmiechu. Kolega mieszkał tuż za sklepem. I nagle znaleźliśmy się w parku z małymi domkami zanurzonymi w zieleni. Już to, mile nas zaskoczyło, chociaż mieliśmy dom na wsi, i wiemy czym jest cisza i śpiew ptaków. Niestety odległość do niego przestała być atrakcyjna. Znajdował się niedaleko Wyszkowa, co znaczyło przejazd przez całą Warszawę a potem jeszcze osiemdziesiąt kilometrów w jedną stronę. Dom był piękny. Stara drewniana chałupa z kominkiem i ogrodem… Postanowiliśmy go sprzedać. Czasem zmiany wychodzą na dobre.

A tu, u znajomego w Julianowie, domek kanadyjski, kominek, mały, ale wystarczający ogród, cisza, niedaleko las Kabacki, gdzie po drugiej jego stronie było nasze aktualne mieszkanie! Do Warszawy można przejść lasem spacerem w ciągu godziny!

Czasem jest taka chwila, że człowiek podejmuje decyzje spontanicznie, bez zastanowienia. Taka chwila właśnie się zdarzyła. Znaleźliśmy dom murowany, taki, jaki chcieliśmy. Właściciele spodziewali się trzeciego dziecka i dla nich ten dom był już za mały. Oczarował nas ogródek. Zaprojektowany i wykonany przez firmę ogrodniczą, z wielką piękną wierzbą w rogu.

Działamy szybko i zdecydowanie. W czerwcu 2006 roku nastąpiła przeprowadzka. Najpierw odkrywaliśmy z rozbawieniem, że mamy aż dwa sklepy. Każdy wielkości naszych sypialni na Kabatach. W nich ryż, mydło i powidło, ale zyskaliśmy to co chyba ludzie zagubili w Tesco – kontakt osobisty z właścicielami tych sklepów, pogaduszki, znajomość faktów sąsiedzkich, inny rodzaj kupowania, jak to na wsi.

Mamy kota Bandziorka, przybłędę, który zawsze chodził z mężem do sklepu, jak pies, z podniesionym ogonem, dumnie i dostojnie. Pani w sklepiku pytała:
– Pan dzisiaj z kotkiem?
– Jak zwykle!
Pani zatem częstowała na zewnątrz kotka plasterkiem pasztetówki, a potem obaj wracali z zakupami do domu. Proszę, czy coś takiego jest możliwe na Kabatach?

Trzeba umieć zaakceptować inny styl życia, zwłaszcza, kiedy jest się na emeryturze.

Minęło dziesięć lat. Zapyziałe Piaseczno jest jak po liftingu. Fontanny, nowe tynki, nowe domy i osiedla, kluby, restauracje – jak na Kabatach. Już nie trzeba się go wstydzić, jest miasteczkiem, w którym coś dobrego się dzieje. Jestem w Klubie Poszukiwaczy Słowa, przy Bibliotece.

Mam nowych przyjaciół. Fajnych sąsiadów. Na dodatek mam drugą Bibliotekę, Klub Kultury, gdzie mam jogę, spotkania Klubu Seniorów, sklepy, nowy autobus a nawet dwa, piękną ulicę Cyraneczki, a zimą moje osiedle wygląda bajkowo. Prawie każdy dom oświetlony, świerki pysznią się białymi poduchami podświetlonymi kolorowo. Śnieg jest biały, a nie bury jak w mieście. Wiosną ptaki szaleją, gwiazdy świecą inaczej, widać nawet Drogę Mleczną.

Siedzę przy komputerze i patrzę na witki wierzbowe za oknem. Tutaj powstały moje cztery książki. Mam materiały na piątą. Dzieją się jakieś czary.

Cały czas zastanawiam się, czy dobrze zrobiliśmy zamieniając miasto na wieś. Pewnie będziemy tak zastanawiać się jeszcze długo, ale jak to możliwe, że w Warszawie bywamy średnio dwa razy w roku? Czyżby była nam niepotrzebna?

I jeszcze jedno, śmieszne, ale prawdziwe: mieszkaliśmy bardzo długo na Bielanach, potem Kabaty, teraz Julianów, cały czas na południe. Może jeszcze kiedyś zamieszkamy w Toscanii? Wszystko jest możliwe.

Marta Precht

Aktualizacje wpisu:
  • 8 marca 2018 o 09:42:14 [aktualna wersja] przez Filia Józefosław Biblioteka Piaseczno
  • 8 marca 2018 o 09:15:43 przez Filia Józefosław Biblioteka Piaseczno